Moje Himalaje.Pokonując siebie Poll Hill
Wstałam o czwartej rano by wpiąć się na najwyższy szczyt aklimatyzacyjny Poll Hill. Tej nocy nie spałam prawie wcale. W bazie dużo osób każdy jakoś nie spał a to trzaskały drzwi z toalety a to ktoś głośno chrapał. Kiedy budzik zadzownił to jz już byłam po porannej toalecie. Czwarta rano to prawie noc. Moje ciało śpi. Rozruch jest ciężki. Nie potrafię się obudzić. Wszyscy którzy zdecydowali się iść tego poranka na szczyt mam wrażenie, że mnie miają bez problemu. Tylko ja ciągnę się jak żłów. Jest mi wstyd bo wyprzedzają mnie osoby dużo starsze wiekiem. Przystaję cały czas nie daję rady. Myślę, że już nie chcę tego kontynuować. Pot kapie mi z czoła. Mam ochotę płakać. Nie chce mi się iść. Nogi mi odmawiają posłuszeństwa głowa szaleje wszystko mówi nie. To nie jest ci potrzebne. I co chcesz udowodnić. Po co to robisz? Przystaję i oglądam się za siebie zaczyna świtać a ja o świcie powinnam być na szczycie. Nie zdążę więc i tak nie warto. Znów przystaję. Nie umiem się zmusi...